Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Solaris VII: Wydziedziczeni - Witryna Zapasowa

Expandmenu Shrunk


  • Category Archives Relacje z Zawodów
  • Pierwszy zlot Battletecha w Łódzi cz:1 – Aerotech

    Dużo było gadania ale koniec końców udało się zorganizować w Łodzi zlot Battletecha!

    Technicznie rzecz ujmując zlot odbywał się w ‚Kopalni’ w Zgierzu pod Łodzią ale kto by się szczegółów czepiał ;)

     

    Oczywiście jako wieloletni fan systemu i propagator Epic’a byłem na miejscu i strzelałem tyle zdjęć ile się tylko dało aby przybliżyć wszystkim nieobecnym tą imprezę.

     

    Impreza trwała dwa dni (sobota – niedziela) jednak obowiązki pozwoliły mi uczestniczyć podczas pierwszego dnia. Informacyjnie mogę powiedzieć, że dzień drugi z tego co wiem zdominował Ryoken ze swoim scenariuszem.

     

    Początek:

    Pierwszym wyzwaniem ( na szczęście na poziomie łatwym) okazało się znalezienie wymienionego wcześniej klubu(?) kopalnia. Nawet wiedząc czego szukamy było nam ciężko, na szczęście mieliśmy adres i ogólne wskazówki które szybko doprowadziły nas do wejścia do pseudo piwnicznego pomieszczenia bez okien (w sam raz na granie :) ). Po otwarciu drzwi i zapaleniu świateł widok był mniej więcej taki:

     

    Bogata kolekcja terenów do wszelkiej maści warhammerów oraz duża ilość blatów świadczyła o tym, że trafiliśmy we właściwe miejsce!

     

    Szybko ogarnęliśmy potrzebne do rozgrywki miejsce i przygotowaliśmy stół do scenariusza Brathaca w Alpha Strike.

              

     

    Wczesne godziny poranne nie sprzyjały napływowi potencjalnych graczy i wraz z Machciem i Brathaciem oczekiwaliśmy na przyjezdną część grupy przez jakiś czas. Naszym wybawieniem okazał się Seem którego przybycie oznaczało rozpoczęcie potyczki w Aerotecha 2. Jako drużyna gospodarzy przyjęliśmy wraz z Machciem i Brathaciem pod dowództwo po jednym sferycznym myśliwcu każdy

     

    1. Az – Rapier RPR-200
    2. Machcio – Chippewa CHP-W7
    3. Brathac – Corsair CSR-V14

    Naprzeciw nas w roli klanowego najeźdźcy stanął Seem:

    1. S1 – Sabutai PRIME
    2. S2 – Sabutai A

     

     

        

      

     

    Pierwsza tura to powolne w moim przypadku podlatywanie do nieprzyjaciela. Chłopaki powiedzieli mi, że dysponuję najcięższym myśliwcem sferycznym z największym zasięgiem więc postanowiłem się nie śpieszyć w przeciwieństwie do moich skrzydłowych którzy dociskając pedał gazu pędzili prost w szpony sokołów.

     

     

    Tura druga pierwsze strzały, moje powolne podchodzenie pozwoliło mi na złapanie przeciwnika na dalekim zasięgu (na którym nie dysponował żadną bronią) i ostrzelanie go. Każdy odpowiednio silny strzał który sięgnie celu ma szansę wywołać trafienie/a krytyczne, ich ilość jest zależna od rzutu kością. Pech chciał, że Seem wyrzucił trzy trafienia krytyczne ( 12 na 2k6) uszkadzając systemy kontroli, i niszcząc obie bronie na prawym skrzydle. Nie wspomniałem o jednym interesującym fakcie, będąc niejako zaznajomiony z Battletechem byłem zaszokowany ilością odporności jaką dysponują myśliwce – moja maszyna na sekcji dziobowej miała chyba ponad 100 punktów pancerza! Dysponując tą wiedzą sądziłem, że będzie to bardzo długa gra której wcześniejsze zakończenie może wynikać tylko z szczęśliwie umiejscowionych trafień krytycznych (moja najlepsza broń zadawała 10pkt obrażeń a cała moja salwa mogła zadać maksymalnie 26).

     

     

    Tura trzecia rozpoczęła się od mojego cała wstecz, próbowałem zachować daleki dystans do nieprzyjaciela ten jednak wymanewrował mnie i skrócił go do średniego. Brathac skierował swojego korsarza na pomoc a Machcio wesoło dociskając pedał gazu pruł na spotkanie drugiej maszynki. W fazie ostrzału udało mi się zadać kilka obrażeń memu celowi jednak efekty można określić mianem ‚bez szału’.

     

     

    Cały szał skupił się na pojedynku Machcia, strzelając chyba z wszystkiego co fabryka dała udało mu się wywołać 8 trafień krytycznych na swoim przeciwniku i zmusić go do 4 testów pilotażu! Niestety piloci klanowi nie na darmo są najlepsi w swoim zawodzie, z ośmiu trafień krytycznych tylko jedno okazało się bardzo znaczące gdyż zniszczyło główne działo gaussa skutecznie kastrując przeciwnika a i wszystkie testy zostały przez naszego wroga zdane. Była to też faza w której moje obawy o bardzo długiej grze zostały skutecznie rozwiane. Odważny manewr Machcia zakończył się odstrzeleniem całego pancerza na dziobie jego maszyny! Mój przeciwnik natomiast, mając do dyspozycji tylko dwa działa strzelił , trafił i kazał mi skreślić … 50 punktów pancerza! w jednej rundzie moja maszyna straciła połowę potencjału obronnego, podwozie i część systemu awioniki.

     

     

    Tura czwarta to utrzymanie minimalnej prędkości i ostrzał nieprzyjaciela; cztery trafienia krytyczne niszczą działo LBX oraz laser, podwozie i jakiś mało znaczący system. Tym razem przeciwnik trafia tylko jednym działem i zadaje tylko 20 pkt uszkodzeń. W tej chwili mój myśliwiec ma około 10 punktów pancerza na dziobie i gdyby nie fakt, że w kosmosie panuje próżnia pilot najpewniej rozbił by się pod wpływem turbulencji wywołanych pędem powietrza!

     

     

    Widząc, że sytuacja Machcia jest naprawdę nieciekawa doradzam mu: „pedał gazu do podłogi i skręcaj do nas”. Ten korzysta z rady, mija swego przeciwnika, strzela do mojego i … BUM trafienie krytyczne w zbiornik paliwa! Z klanowego pilota nie ma już co zbierać. Jego kolega niestety wykonuje ostry zakręt przez prawe skrzydło i odpala działa w kierunku tylnego pancerza Machcia, nie zadając mu na szczęście większych strat.

     

     

     

    Dalsze manewry to zwrot na ostatniego klanera. Zauważyliście pewnie, że pilotów sfery było trzech a w mojej relacji cały czas mowa tylko o dwóch. Otóż do teraz Brathacowi nie udało się zadać ani jednego trafienia, dopiero ostatnia runda to jego rehabilitacja gdyż to właśnie jemu udało się odparować ostatnią klanową maszynkę.

     

     

     

    Cała rozgrywka trwała około godziny więc całkiem nieźle jak na standardy Battletecha. Gra jest mocno tabelaryczna i jest tu trochę więcej matematyki niż w lądowych rozgrywkach. O mechanice ruchu nie mogę powiedzieć za dużo gdyż poza tym, że jest mocno tabelaryczna i zależna od przyśpieszenia niewiele wiem. Strzelanie do celu jest mocno uproszczone w porównaniu do walk mechami ale z drugiej strony w kosmosie prędkości są o wiele większe i nie ma lasów/pagórków za którymi można się skryć więc nie ma co komplikować sprawy.

     

    Z całej rozgrywki wyniosłem całkiem pozytywne wrażenia choć nie jestem przekonany czy prędko chciałbym rozegrać kolejną.


  • Batrep z Agresora

    Czas i miejsce: Warszawa, klub Agresor na Politechnice, 7 VI 2014.

    agresor7vi1SeeM i Robsal spotkali się ponownie na Agresorze, by wymienić się poglądami o wyższości własnych umiejętności taktycznych. Co skończyło się dla SeeMa fatalnie, bo targał się przez pół miasta z ważącym 10 z kawałkiem kilogramów tobołkiem zawierającym Total Warfare, pudło Aerotecha pełne mapek, figurki, laptopa i kamerę tylko po to, żeby dostać wpiernicz. No nic, po prostu Robsal podszedł do sprawy bardziej profesjonalnie i lepiej poskładał swoje lance.

    Każdy z nas wystawił 12 mechów, lancę lekką za 4000, średnią za 5000 i ciężką za 6000. Chodziły sobie one po małej mapce jako żetony do Battleforca, na której każdy heks odpowiadał jednej mapie, dopóki nie zetknęły się kwarędziami. Wówczas rozkładaliśmy standardowe plansze do Battletecha, rzucaliśmy inicjatywę itd…

    Powtórka „na żywo” z nienajlepszej jakości komentarzem.

    Zdjęcia Robsala -> https://plus.google.com/photos/106740929388302347818/albums/6022468756947063393?banner=pwa

    Napotkawszy lekką lancę przeciwnika postanowiłem zdjąć mu dowódcę. Moje Waspy miałypo 2  ER średniaki, Cykada i Pantera też coś tam umiały strzelać. Zapomniałem jednak, że to lekkie mechy, których ruchliwość i tendencja do wskakiwania na tereny zalesione dawały co najmniej +3 do trafienia. No nic, pierwszy straciłem figurkę, potem musiałem wycofać poszatkowaną Cykadę i niewiele już mogłem zrobić.

    agresor7vi2Kolejne starcie to Mediumy. Robsal wyszedł tu z Thunderboltem, który mocno psuł mi plany. Z odpowiedniej odległości bombardowałem do LRMkami, co nawet uszkodziło silnik i przyspawało go trochę, ale zdjąć w ten sposób to się go nie dało. Mój Dragon padł broniąc samotnie lasu, co pozwoliło trzymać na dystans figurki Robsala, ale jak pisałem moje rakiety z pozostałych Mechów nie zdążyły w tym czasie zadać większych obrażeń.

    Po prawie 5 godzinach grania czas nam się kończył, więc szybko rozłożyliśmy pojedynczą mapkę dla ciężarów. Tu się pancerz sypał ostro, bo ani gdzie się schować (ani jednego lasu), ani złapać dystansu. Duże nadzieje wiązałem z Axmanem, którym podszedłem bardzo blisko przeciwnika, ale Robsal nie dał mi możliwości użycia siekierki, choć AC20 czasem trafiało. Podobnie AC20 mojego Hunchbacka, które niestety stracił nie pozbywszy się nawet połowy amuncji. Hanczi potrzebuje jednak osłony, chociaż małego lasu, bo jego armata jest bardzo podatna na zniszczenie. Szczęśliwie jest całkiem szybki, więc mod +1 zawsze złapie. Coś tam było więc już rozstrzygnięte a czas nas gonił więc pożegnaliśmy się wkrótce potem.

    Wątek na forum -> http://battletech.y0.pl/forum/viewtopic.php?f=2&t=58&start=190#p6781


  • Blood And Glory misja 1 – by Azazel

    Mechawojownikiem (żeby być poprawnym politycznie powinienem był napisać Mechawojowniczką, ale ja nie jestem poprawny politycznie ;) ) którego wyznaczyłem na wschodzącą gwiazdę klanu jest Natasha. Prawdziwy Mechawojownik z krwi i kości, urodzona z żelaznego łona. Znana ze swojego celnego oka i zawziętości. To własnie jej zawziętość sprawiła ze do rytuału inicjacyjnego postanowiła wybrać mecha w barwach klanu jadeitowego sokoła będącego Isorla z jakiegoś dawno zapomnianego starcia. Konstrukcja ta miała już swoje lata a i sama maszyna nosiła wyraźne ślady wielu bitew, jednak jej prawie legendarna reputacja sprawiły ze Natasha nie wahała się ani chwili.

     Ze wspomnień N.

    Tego pamiętnego dnia wyprowadziłam swojego Timber Wolfa na miejsce próby. Nie wiedząc o swych przeciwnikach nic poza typami ich maszyn (autor: czyli nie wiedząc o przeciwnikach kompletnie nic :Dpostanowiłam zdać się na ślepy los i wyzwać na pojedynek pierwszego widocznego przeciwnika.

    „Ja Mechawojownik Natasha wyzywam pilota Canisa na pojedynek. Niech nikt się nie wtrąca”

    Po tych słowach Canis ożył, skoczył do przodu i otworzył ogień z ciężkich laserów, podczas gdy ja zbiegałam ze zbocza góry i podbiegałam pod następną. Jego strzały były wyjątkowo niecelne a cała maszyna podświetliła się na czerwono od ilości wygenerowanej przez nią temperatury. Do dziś zastanawiam się czy ten wojownik był naprawdę tak głupi, że sądził, iż zniszczy mnie jedną salwą? Pilot Canisa nie był zbyt dobrym strzelcem gdyż jego lasery nie sięgnęły mojego pancerza, ja natomiast wprawnym ruchem wyprowadziłam  ognień ze swoich ER PPC wyszarpując płaty pancerza z jego prawej nogi.

     

    Canis może i był kiepskim strzelcem ale nie był głupi, widząc, że na dalekim dystansie nie jest w stanie mnie trafić zaczął go skracać.Aby temu zapobiec wycofałam się do pobliskiego lasu. Ruchomy cel był dla mojego przeciwnika zbyt dużym wyzwaniem. Jego strzały znów chybiły pancerza. Swojego pecha zaczął jednak rekompensować niekonwencjonalnym balansowaniem swej maszyny. W momencie w którym naciskałam spusty moich dział tak aby odstrzelić mu kokpit ten przykucnął lekko przez co dwie wiązki przecięły powietrze tuż ponad moim wrogiem.

     

    Ponowny skok do przodu sprawił, że znalazłam się w bliskim zasięgu jego laserów oraz Ultra Auto Canonów. Skręciłam więc w lewo i dałam pełen gaz wbiegając w głębiej w pobliski las. Jego strzały towarzyszyły mi przez cały bieg odrywając kawałki metalu z różnych lokacji. Nie pozostałam mu dłużna wysyłając w jego stronę dwa promienie PPC oraz dwie wiązki rakiet. Impet uderzenia prawie posłał go na ziemię jednak brak celności mój przeciwnik nadrabiał iście akrobatycznymi rucham.

     

    Dałam się podejść jak dziecko! Moje próby zachowania dystansu sprawiły, że znalazłam się w narożniku pola prób. Szybko zmieniłam kierunek i ruszyłam biegiem przez górę omijając przeciwnika bokiem wymieniając cios za cios. Zatrzymałam się dopiero gdy Canis stał dokładnie w miejscu z którego go wyzwałam.

     Timber wolf zachwiał się od siły uderzenia a wyświetlacz zapalił się czerwono przy centralnej lokacji. Oznaczało to, że nie mam już pancerza i nic nie chroni silnika, żyroskopów i innych wnętrzności mojej maszyny. Zachowując spokój wycelowałam w nadszarpniętą wcześniej prawą nogę i nacisnęłam najpierw pierwszy a pół sekundy później drugi. Pierwszy strzał przebił się  przez pancerz i uszkodził strukturę wewnętrzną. Drugi wszedł przez ten sam otwór i przeciął metalową kość odrywając tym samym nogę od reszty mecha. Mimo usilnych prób i nadludzkich zdolności pilotażu Canis padł na ziemię oznajmiając moje zwycięstwo głuchym uderzeniem.

     

    Ponieważ Sky nie zjawił się na gre poprowadziłem jego wojownika podczas próby i niestety ale nie poszło mi to za dobrze. Skyowa maszyna kompletnie nie przypadła mi do gustu swoim tonażem i mobilnościa (jak się później okazało tylko ja wybrałem sobie maszynę która ważyła mniej niż 80 ton).

     

     

    O ile poczatkowe fazy walki szly mi calkiem niezle udalo mi sie przewrocic przeciwnika przez co dostal kilka obrażeń w głowę o tyle dalsza cześć pojedynku była kompletną masakrą.  Nieświadomy, że bronie których używa przeciwnik nie maja minimalnego zasięgu skróciłem dystans do minimalnego (gdyby nie zasady honoru zaczął bym go kopać!). Gdy już odkryłem swój błąd nie miałem możliwości zwiększenia dystansu ze względu na mala mobilność i zbyt częste przegrywanie inicjatywy.

     

    Konsekwencją tego był otrzymywany co turę ciężki łomot! Dalsza część pojedynku to juz kompletna tragedia. Najpierw zacina się ultra auto canon a za chwilę  Brathac odstrzeliwuje mój lewy bok. Wraz z nim tracę lewą rękę na której było dwie trzecie mojego uzbrojenia. Do samego końca starałem się trafić w głowę przeciwnika gdyż był to jedyny możliwy sposób na wygraną ale niestety nie udało mi się to. Nie wszystkim wojownikom dane jest pilotować mecha.  Może jeśli sky wykaże się odwagą pilotując jakiś pojazd będzie miał możliwość podjąć próbę zdobycia rangi Mechawojownika jeszcze raz.

     

    Podczas gry pobrałem aplikację której używał Bratchac BT Dice Roller. Przyznaję, że zabija ona trochę klimat gry planszowej jednak zdecydowanie przyśpiesza rozgrywkę co Battletechowi wychodzi bardzo na zdrowie!


  • Blood And Glory misja 1 – by psborsuk

    „Nadchodzi wielki czas próby dla Klanu Krawych Duchów.Trzy lata temu, w 3064 zdradzieccy pobratymcy z Klanu Gwiezdnych Żmii najechali na stolicę pogrążonego w izolacji Waszego Klanu, planetę York niszcząc jeden z Okrętów Klanu – niszczyciel klasy Lola-III „Blood Fury” i zajmując dużą ilość ważnych enklaw na planecie. Co najgorsze przy inwazji użyli dużej ilości drugoliniowego sprzętu i wojowników solahma dodając goryczy Waszym porażkom. Ale to było 3 lata temu. Od tego czasu przywódcy Waszego Klanu zrozumieli że czas izolacji się skończył i czas dostosować się do nowych warunków, odświeżyć więzy z sojusznikami i sięgnąć głęboko do serca Klanu pozwalając walczyć nie tylko Prawdziwie Urodzonym. Plamę na honorze Klanu może zmyć jedynie usunięcie Gwiezdnych Żmii z York.I tak czterech nowych ristarów wkroczy wkrótce do Kręgu Równych aby wziąć udział w swojej pierwszej Próbie Pozycji i sięgnąć po swoje przeznaczenie…”

    Na 18 Łódzkim Porcie Gier 23-24.11.2013 postanowiliśmy rozegrać naszą pierwszą bitwę w kampanii Blood and Glory. Na rozgrzewkę Brathac przygotował nam misję treningową, umożliwiającą zapoznanie się z zasadami klanowymi (takimi jak klanowy honor).

     

    „Skrwawienie to najważniejsza Próba Pozycji w życiu każdego Klanowego kadeta. Wkraczając do Kręgu Równych dwóch kadetów staje naprzeciw sześciu przeciwników – po trzech na każdego. Aby zdać Próbę i trafić do Kasty Wojowników kadet musi pokonać przynajmniej jednego ze swoich przeciwników. Jeśli pokona dwóch zyska od razu stopień Komandora Gwiazdy, jeśli wszystkich trzech Kapitana Gwiazdy. Jeśli nie pokona nikogo… no cóż inne Kasty też potrzebują personelu. A jeśli przypadkiem kadet zaliczy gaussa w swój kokpit… no to widać nie było mu pisane zostać MechaWojownikiem. Takie są obyczaje Klanów.”

     

    Moim mechem był BloodKite pilotowany przez Kariannę (P4/A2). Jako ristarowi wybrałem jej cechę Blood Stalker. Dzięki niej przeciw wybranemu przeciwnikowi mamy modyfikator -1 do ataku. Żeby nie było różowo, do innych przeciwników modyfikator wynosi +2. Obowiązują one dopóki pierwszy cel nie zostanie zniszczony lub nie opuści planszy, i utrzymują się przez 1 kolejną turę po zniszczeniu/uciecze przeciwnika.
    Wspólnie z Machciem, pilotującym Maraudera, zajęliśmy jedną połowę stolika.

    W tym czasie Az pilotował dwa mechy (swojego i Sky’owego) na sąsiedniej planszy.

    Jako pierwszego przeciwnika wyzwałem mechawojownika pilotującego Masakari A.

    Nasze starcie prowadzone było po kostki w wodzie, dzięki czemu miałem dodatkowe chłodzenie i osłonę. Wykorzystywałem swoje silniki skokowe, zapewniające większą karę do ostrzału dla mojego przeciwnika, niż dla mnie (w związku z uwagą MvB małe wyjaśnienie mojego skrótu myślowego – mój przeciwnik miał artylerzystę na poziomie 4 (o ile dobrze pamiętam, tu pytanie do Brathaca), a ja 2 i jeszcze -1 za Blood Stalkera. Dodając do tego jeszcze fakt, że chyba tylko raz w grze skoczyłem na odległość poniżej 3 heksów, sumarycznie mój przeciwnik miał modyfikator 4+2(mój skok)=6, a ja 2+3(skok)-1(Blood Stalker)=4). Mój mech wyposażony był w trzy wyrzutnie SRM-4, trzy LRM-15 i trzy ER Large Lasery. Wyrzutnie to nie jest to, co borsuki lubią najbardziej (nie ma jak dwa PPC, z których jeden zawsze trafia ;) . Jednak, z braku laku, rozpocząłem zmasowany ostrzał pociskami rakietowymi, w pierwszej turze zaliczając headshota (bez większych efektów jednakże). Początkowo starałem się nie przegrzewać, aby wykorzystać pełną moc broni w odpowiednim momencie.

    Na planszy Aza dochodziło do starć na minimalnych dystansach.

     

    Ostatnie salwy wypuszczone w Masakari spowodowały zniszczenie jednego punktu silnika oraz żyroskopu, co wyłączyło przeciwnika z walki. Pierwszy przeciwnik pokonany, Karianna udowodniła, że jest godna miana mechawojownika.

    Na sąsiedniej planszy Az toczył podwójne starcie.

    Mimo dość poważnych uszkodzeń (na prawym boku został jeden punkt pancerza), wiedziona ambicją Karianna wyzwała kolejnego przeciwnika – tym razem był to Man O’ War D. Machcio, pomimo poważnych uszkodzeń silnika, również dążył do kolejnego starcia.

    Mój drugi przeciwnik był dużo bardziej mobilny, więc starałem się utrzymać dystans i nie dać sobie wejść na plecy.

    W starciu z Man O’ Warem stosowałem podobną technikę, co z Masakari.

    Niestety, celne strzały Brathaca (trzykrotne trafienie w jedną lokację powodujące uszkodzenie silnika i żyro) spowodowały wyłączenie mojego mecha, i tym samym zakończenie walki dla mojego ristara.

    Azowy Timber Wolf toczył swój pojedynek.

    Mój przeciwnik wrócił na miejsce startu, a ja przejąłem kontrolę nad przeciwnikiem Machcia – Wakazashi

    Przyjąłem prostą taktykę – skracać dystans i grzać ze wszystkiego.

    Przyniosło to pożądany efekt – eliminacja Machcia.

    Podsumowując, trzech naszych ristarów zostało mechawojownikami. Pilot Sty’a niestety nie zdał swojego testu, i dostanie swoją drugą szansę jako pilot pojazdu.

    W relacji pozwoliłem sobie wykorzystać wstawki beletrystyczne autorstwa Brathaca.


  • Blood And Glory misja 1 – by brathac

    Nadchodzi wielki czas próby dla Klanu Krwawych Duchów.Trzy lata temu, w 3064 zdradzieccy pobratymcy z Klanu Gwiezdnych Żmii najechali na stolicę pogrążonego w izolacji Waszego Klanu, planetę York niszcząc jeden z Okrętów Klanu – niszczyciel klasy Lola-III „Blood Fury” i zajmując dużą ilość ważnych enklaw na planecie. Co najgorsze przy inwazji użyli dużej ilości drugoliniowego sprzętu i wojowników solahma dodając goryczy Waszym porażkom. Ale to było 3 lata temu. Od tego czasu przywódcy Waszego Klanu zrozumieli że czas izolacji się skończył i czas dostosować się do nowych warunków, odświeżyć więzy z sojusznikami i sięgnąć głęboko do serca Klanu pozwalając walczyć nie tylko Prawdziwie Urodzonym. Plamę na honorze Klanu może zmyć jedynie usunięcie Gwiezdnych Żmii z York.I tak czterech nowych ristarów wkroczy wkrótce do Kręgu Równych aby wziąć udział w swojej pierwszej Próbie Pozycji i sięgnąć po swoje przeznaczenie…
    Moi gracze to Azazel, Machcio, PsBorsuk i Skyhawk. Sky co prawda nie dotarł gdyż cierpiał na syndrom dnia poprzedniego, więc Az musiał go zastąpić.
    Skrwawienie to najważniejsza Próba Pozycji w życiu każdego Klanowego kadeta. Wkraczając do Kręgu Równych dwóch kadetów staje naprzeciw sześciu przeciwników – po trzech na każdego. Aby zdać Próbę i trafić do Kasty Wojowników kadet musi pokonać przynajmniej jednego ze swoich przeciwników. Jeśli pokona dwóch zyska od razu stopień Komandora Gwiazdy, jeśli wszystkich trzech Kapitana Gwiazdy. Jeśli nie pokona nikogo… no cóż inne Kasty też potrzebują personelu. A jeśli przypadkiem kadet zaliczy gaussa w swój kokpit… no to widać nie było mu pisane zostać MechaWojownikiem. Takie są obyczaje Klanów.
    Każdy z moich graczy prócz zwykłych wojowników ma po jednym ristarze, czyli specjalnym Mechawojowniku z wybraną przez siebie dodatkową cechą. Az i Machcio mają Snajperów (zmniejszone modyfikatory za zasięgi), Sky specjalistę od strzelania z dużego lasera ER a PsB Krwawego Łowcę (bonusy do koncentracji na jednym przeciwniku). Pierwszy scenariusz był prosty – Klanowa Próba Pozycji. Aby zakwalfikować się do Kasty Wojowników każdy z ristarów musiał stanąć naprzeciw trzech przeciwników i pokonać przynajmniej jednego z nich. Oczywiście wyzywać przeciwników mogli pojedynczo.
    Azazel - Timber Wolf D - Mechawojownik Natasha P3/A2 vs Thor D P6/A2, Black PythonP4/A2, Canis P5/A3
    Machcio - Marauder IIC - Mechawojownik Michael P4/A3 vs Warhammer IIC P5/A4,Wakazashi P3/A4, Highlander IIC P5/A4
    PsBorsuk - Blood Kite - Mechawojownik Karianna P4/A2 vs Gargoyle D P6/A3, Warhawk A P4/A4, Supernova P4/A4
    Skyhawk - Kingfisher D - Mechawojownik Sky P3/A2 vs Savage Coyote B P5/A4, Blood Asp Prime P4/A3, Turkina Prime P4/A3
    Losowanie map wg. tabel dla planety York wykazało że pierwsza para rozegra swoje starcia na mapach River Delta #1 i Woodland, a druga Rolling Hills #1 i Large Lakes #2. Przy pierwszej usiedli Machcio z Psborsukiem a przy drugiej samotny Az. Obowiązywały zasady Klanowego Honoru poziom I.
    Azazel jako pierwszego przeciwnika wybrał Canisa, maszynę cięższą niż jego Timber Wolf uzbrojoną w 4 duże lasery ER i dwa działa Ultra 10. Niby miałem przewagę na dalekim dystansie, ale lasery generują bardzo dużo ciepła i już w pierwszej turze musiałem sprawdzać czy nie nastąpi awaryjne wyłączenie wyłaczenie reaktora.  Starałem się utrzymywać dystans 8 heksów między Canisem a Mechem Aza, bo miałem wtedy już krótki zasięg na laserach a PPCory Aza już były na średnim, ale temperatura i bonus Azowego wojownika skutecznie wyrównywał szanse, a przy okazji zablokowałem jedną z Ultr. Az sprytnie także chował się za częściową osłoną i kępach lasów. Ostatecznie trafienia z PPC urwały nogę Canisa powalając go na ziemię, ale w tej samej turze dwa celne strzały z laserów przebiły korpus Timber Wolfa powodując dwa trafienia krytyczne silnika. Az zdecydował się zakończyć swoją próbę.
    Canis (Hammerhands) vs Timber Wolf 
    O ile Az przemyślał starcie swojego Timber Wolfa to z Kingfisherem dał ciała po całości. Miast utrzymywać wybranego Savage Coyote na dystans, biegać wokół jeziora i ostrzeliwać ze swoich trzech dużych laserów ER poszedł w zwarcie co nie mogło się dobrze skończyć (zwłaszcza że przy okazji zaciął Ultrę 10 będącą jedyną backupową bronią Kingfishera). Salwy z 4 ATMów 3, 6 małych pulsaków, 1 dużego pulsaka i Ultry 5tki szybciutko poradziły sobie z pancerzem Kingfishera, który najpierw stracił lewy bok i ramię z dwoma z trzech laserów. Później już tylko gnębiłem go małymi pulsakami aż rozbiłem korpus i trafiłem dwukrotnie silnik. I tak Sky, nie uczestnicząc nawet w walce, trafi za stery jakiegoś czołgu miast Mecha. Niesprawiedliwe? Może, ale takie są obyczaje Klanów.
    Savage Coyote (Templar) vs Kingfisher (Daishi)
    PsBorsuk na pierwszego przeciwnika wybrał Warhawka A. Oba Mechy zbliżały się do siebie brocząc po pas w wodzie, ale tu Blood Kite miał przewagę gdyż ma silniki skokowe zamontowane w korpusie i na bokach więc mógł spokojnie skracać dystans skacząc, gdy ja powoli brnąłem na przód. Komputer celowniczy pomagał nieco w namierzaniu Mecha Psb, ale ostatecznie zmasowany ostrzał rakietami przebił korpus Warhawka uszkadzając krytycznie silnik i żyroskop. Na drugiego przeciwnika PsB wybrał Gargoyla, szybkiego 80 tonowego szturmowca w wersji żarówy (dużo laserów i komp celowniczy). Gargoyle szybko skrócił dystans a celne strzały ze średnich laserów pulsacyjnych przebiły osłabiony już pancerz na korpusie uszkadzając żyroskop i silnik. PsBorsuk poddał partię.
    Po lewej Blood Kite vs Warhawk (Thunderhawk)
    BloodKite vs Gargoyle (Battleaxe)
    Machcio pierwszego wyzwał Warhammera. Tym razem to ja postanowiłem skrócić dystans mając nadzieję na skuteczne użycie 5 średnich pulsaków popartych SRMami. Na dystans przewaga 3 ER PPC Maraudera wobec moich 2 przemawiała na moją niekorzyść. Prawie mi się udało, jednakże wykonany alpha-strike nie był tak skuteczny jak miałem nadzieję gdyż Machcio schował swojego Mecha w rzece za lasem. Ostatecznie oboje porozbijaliśmy sobie krytycznie silniki i Warhammer odpadł z gry. Mimo uszkodzeń Machcio postanowił zaryzykować i wyzwał Wakazashi na kolejny pojedynek (Mecha przejął PsB) ale siła ognia tej starej maszyny Klanu Jadeitowego Sokoła (LB-X20, Gauss i ER PPC) szybko dokończyła dzieła zniszczenia.
    Po prawej Marauder vs Warhammer

    Marauder vs Wakazashi (Thanatos)

     

    Następnym razem dobierzemy się do skóry Gwiezdnym Żmijom.
    Przy okazji przestestowałem w praktyce aplikacji BT Dice Roller na telefony z Androidem. Zdecydowanie przyśpiesza rozgrywkę. Polecam.
    Zdjęcia dzięki uprzejmości PsBorsuuka.