Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Solaris VII: Wydziedziczeni - Witryna Zapasowa

Expandmenu Shrunk


  • Category Archives Recenzje
  • Perełki z BattleCorps IV – Explorer Corps

    okladkahttp://www.battlecorps.com/…/product_info.php?products_id=3156

    Wanted! Star General Lincoln Osis. 6000000 C-Bills.

    Columbus jest spokojnym miastem na niespokojnym pograniczu. Dziewiczym rajem sąsiadującym bezpośrednio z terytorium szczepu Widmowego Niedźwiedzia. Masz tam wszystko: poszukiwaczy fortuny, biedniejących najmeników bez perspektyw w bardziej cywilizowanych rejonach, szlachetnych odkrywców i łowców Niedźwiedzi. Nowe szlaki transportowe szły przez nasze tereny ze Sfery na terytoria Klanów. Problem w tym, że tylko Klany wiedziały, gdzie jest przystanek docelowy.

    Byłem wówczas nowy w mieście, ze srebrzystym Mechem i kilkoma C-Billsami, które zamierzałem jak najszybciej wydać. Mrużąc oczy w południowym słońcu mijałem zakurzone ulice. Saloon był wtedy uroczy: z widokiem na lądujące desantowce pełne ludzi takich jak ja. Lepszych, gorszych… trudno powiedzieć. Wychodzili w swoich skorodowanych Mechach jak na paradę, prezentując autocannony i wyrzutnie rakiet. Co dziesiąty z nich znajdował pracę, co dwudziesty kończył w bandzie piratów. Wszyscy inni ginęli bez wieści. Niedźwiedzie wciąż patrolowały całe terytorium, ich konwoje wytyczały szlak śmierci w poprzek ukrytych placówek Explorer Corps.

    Columbus jest spokojnym miastem w niespokojnych czasach. Prędzej czy później skończy jak wszystko w tej okolicy. Ale dziś jestem tu panem. Strzelam najszybciej i biorę najbardziej ryzykowne zlecenia. Któregoś dnia trafię na lepszego od siebie, ale jeszcze nie dziś.

    Explorer Corps to olbrzymia książka. 114 stron i 33 megabajty. Jednak nie ilość stron czyni go wielkim, ale zakres informacji jakie obejmuje. Comstar, Słowo Blake’a, Krzyżowcy, Draconis Combine, Wilki na Wygnaniu, Najmenicy, lokalne państewka sprzed Inwazji, piraci. Wszyscy mają swoje wpływy i wartościowe posterunki na peryferiach. Zwłaszcza na TYCH peryferiach, gdzie w każdej chwili może ci wyskoczyć klanowy konwój, który będzie więcej niż chętny wydzielić grupę pościgową za twoim mizernym oddziałem. Oprócz Klanów największym graczem jest ComStar, wciąż poszukujący źródła niszczycielskiej siły dławiącej Sferę. Oddech złapany po Tukayydzie ma olbrzymią cenę: utratę Ziemi na rzecz Słowa. Pomimo tego centrum ludzkości jest ważnym, ale nie najważniejszym problemem. Priorytet ma odnalezienie macierzystych planet Klanowców i wysłanie tam armady.

    Komunikacja, logistyka i zaopatrzenie, codzienne życie na skoczku, naprawy, choroby psychiczne, konflikty w załodze, posterunki ComStaru, namierzanie wrogich jednostek, procedury badania planet, klanowe konwoje, przemytnicy. Wszystko jest rozpisane z niesamowitą ilością szczegółów i logicznie zazębia się między sobą.

    rysunek skoczkaPierwszy ogromny temat to poszukiwanie klanowych planet. Śledzenie linii komunikacyjnych, namierzanie transmisji, rozszyfrowywanie danych skopiowanych ze zdobytych skoczków handlowych. Poszukiwanie źródła Głosu Kiereńskiego. Comstar współpracuje w tej materii ściśle z Draconis Combine, w dużej mierze finansującym Explorer Corps. Ale zaraz: DCMS i najemnicy? Z tego muszą być kłopoty. I są, ale o tym później. Książka opisuje współpracę z klanowymi przemytnikami kasty handlowej, przykrywki pod którymi ComStar ukrywa swoją działalność, ukryte bazy, współpracę z najemnikami i wszystkie szemrane interesy, których tam bronią. Inwazja zmieniła oblicze Peryferiów, zwłaszcza rejonów Coreward sąsiadujących ze strefami okupacyjnymi. Klany podbiły bowiem wszystkie małe państewka by zabezpieczyć własne linie komunikacyjne. Są to oczywiście tylko wyspy na oceanie, każda operacja na szlaku ich linii zaopatrzeniowych jest bardzo ryzykowna.

    ComStar współpracuje z każdym napotkanym ruchem oporu w takich miejscach. Każde małe zwycięstwo nad klanami jest cenne, każdy kontakt i każda informacja daje przewagę. I trzeba przyznać, podchodzą do swojego zadania profesjonalnie z wielką determinacją.

    schemat desantowcaTego samego wymagają od najemników. ComStar i Draconis Combine to potężni klienci, zdolni ścigać, znaleźć i zniszczyć każdego nielojalnego kontrahenta. Praca dla nich to ogromne wyzwanie, wymagają bowiem najlepszych. Zwłaszcza regularne jednostki DCMS niezbyt chętnie witają po swojej stronie wolnych strzelców, którzy są jednak świadomi warunków w jakich przyjdzie im pracować. Wynagrodzenie uwzględnia bowiem potencjalne utrudnienia i jest stosownie podwyższone. Zatrudnia również Lyran Alliance, ale płacą odrobinę mniej.

    Zasady opierają się na Mercenaries Handbook 3055, dodają nowe rodzaje misji, tabele wynagrodzeń i wymagania klientów podane jako Dragoon Rating dla jednostek najemnych. Jest to wspaniała zaleta podręczników FASY, że do każdego fluffu są zasady. Jeżeli podobają ci się dalekie peryferia i operacje na tyłach wroga masz tu wszystko czego potrzebujesz. Jak pisałem wcześniej o innych podręcznikach do Battletecha, nie spotkałam się z niczym podobnym. Takiej ilości szczegółów nie ma po prostu nikt.

    mapa peryferiiŻycie w kosmosie to przepięknie rozpisany rozdział. Odpowiedni stosunek nauki i fantastyki podaje świat spójny, logiczny. Nie przeładowany astrofizyką, ale też wiarygodny. Uniwersum Battletecha podaje nam rodzaje komunikacji, kosmiczne starcia, procedury badania nowych planet, ewakuacje, dokowania. Z podręczników naukowych mamy wpływ permanentnego przebywania w niskiej grawitacji, krótkotrwałych (ale potężnych) przeciążeń, zaopatrzenia jednostki w przestrzeni kosmicznej w powietrze, wodę i żywność. Długotrwała samotność rodzi różne dolegliwości, ale też sprzyja romansom. Czy są czymś dobrym? Jakie wynikają z nich kłopoty i jakim okiem spogląda na nie dowódca jednostki? Przeczytałem to dosłownie jednym tchem, nie bacząć na załzawione od świecącego monitora oczy. Rewelacyjny materiał dla każdego fana S-F.

    Napisałem tę recenzję z dużym opóźnieniem po zakupie pdfa, żeby trochę ochłonąć i może zrewidować entuzjastyczną ocenę. Nic z tego. Explorer Corps to jeden z najlepszych podręczników źródłowych do czegokolwiek, jaki miałem przyjemność czytać. Świetnie proporcje fabuły, technikaliów, podkładu teorii naukowych i zasad. Całość przeplatana raportami adeptów ComStaru i czatem wojowników Wilka na Wygnaniu, stojących ciałem za Sferą, ale duszą za Klanami, dla których podjęcie jakiejkolwiek akcji będzie zdradą. Widać tu rzeczywiście kilka różnych odcieni uniwersum prezentowanych przez różne strony tego konfliktu.

    Polecam z oceną 10/10, 100%, A+ i 6.


  • Perełki z battlecorps III – First Strike

    okladka

    http://www.battlecorps.com/…/products_id=2342

    Oznacza, że twoja kreatura zadaje obrażenia zanim krit przeciwnika zada swoje, chyba, że też ma first strike. Kuczę, wiedziałem, że z czymś mi się to kojarzy… Ale kiedyś to jednak było inaczej. Nie trzeba było dorzucać do startera Painting and Tactcs Guide. Gracze kupowali to jako oddzielną książkę. Dla usprawiedliwienia można dodać, że płacili za 70 stron, a nie małą broszurkę, której spora część jest po prostu CTRL+V z First Strike. Bo znać zasady to jedno, a umiejętność ich wykorzystania dla swojej przewagi w dostarczonym, lub skonstruowanym według podanych zasad scenariuszu, to co innego.

    fs02First Strike to gruba księga napisana dla graczy, którzy dopiero co poznali zasady. Wszystko jedno, czy z edycji Encore czy któryś niemieckich, czeskich, czy amerykańskich starterów. Taki gracz ma trochę figurek, dwie mapy Battletech, zasady i próbuje coś grać. Problem w tym, że zazwyczaj nie ma bladego pojęcia o Random Assign Table, poziomach wyszkolenia mechawojowników oraz o „rzutach na scenariusze”. Dzisiejszym odpowiednikiem jest, powiedzmy, Total Chaos, ale bardzo w stylu CGL przekombinowanym i o dużym poziomie abstrakcji. Jeśli ktoś potrafi z pamięci policzyć support points dla kombinowanego regimentu z mixtechem, to gratulacje: JESTEŚ ZIOM! Ale normalny człowiek nie da rady. Potrzebuje w miarę prostych zasad do tworzenia, jeśli nie zbalansowanych, to chociaż ciekawych scenariuszy. Z różnymi poziomami zwycięstwa dla obydwu stron. Z bardziej zaawansowanymi wariantami oraz drogowskazem co dalej (czytaj: masz od nas kupić klanowe figurki, bo są fajne i drogie). Ale może po kolei.

    Jest kilka strategii w Battletechu, które działają zawsze: zbierać kary do trafienia własnych jednostek w każdy możliwy sposób, wykorzystywać wygraną inicjatywę, obracać się mocniejszym pancerzem do przeciwnika, wykorzystywać określone mechy do celów do których były zaprojektowane, lasy są imba. Z czasm się do tego dojdzie samodzielnie, ale zależnie od częstotliwości grania w BT ów czas może być frustrująco długi, co spowoduje przedłużanie się męczących i chaotycznych rozgrywek. Tu jest podane na tacy co zrobić, żeby mieć lepsze mody na trafienie niż przeciwnik. Na dłuższą metę do tego cała rozgrywka się sprowadza. Część ze strategii zdezaktualizowała się wraz z zasadami gry, np. partial cover nie powoduje już trafienia lokacji z punch location table, ale to tylko kilka wyjątków.

    fs03Potem mamy scenariusze wykorzystujące TYLKO figurki i plansze ze startera 4 edycji, więc jeżeli ktoś ma Encore, to może proxować, a jeśli Encore i CGL-a, to nie musi już niczego więcej kupować. Mamy więc wydarzenia z Czwartej Sukcesyjnej, z całym podkładem fabularnym, podanymi mapkami, atakującymi i broniącymi jednostkami, opcjonalnym wariantem oraz warunkami zwycięstwa nie zawsze w stylu KILL THEM ALL. Bardzo fajna sprawa nie wymagająca wydawania fortuny na figurki i mapsety.

    Dalej dostajemy zasady tworzenia scenariuszy. Bardzo w stylu FASY: random wszystko i grasz. Rzucanie na typ misji, rzucanie na RATkę, rzucanie na statsy pilotów, rzucanie na strony mapy. Nie jest to zupełnie od czapy, bo zamiast rzutów można po prostu wybrać co komu pasuje. Warunki zwycięstwa i przydzielane graczom siły nie zawsze są w stosunku 1:1. Przykładowo w Hold the Line atakujący na dwa razy więcej sił niż obrońca, ale też obrońca ma za zadanie zniszczyć tylko połowę atakujących. Wciąż bardzo trudne, ale nie niewykonalne. Nawet idąc kropka w kropkę za instrukcjami budowania scenariuszy zawsze coś ciekawego się złoży. Jak piszą autorzy nawet obrócenie jednej z map może być wariantem sprawdzonego scenariusza, więc nawet z podstawką zabawy starczy na długo. Chociaż nie, bo w czwartej edycji i Encore były tylko dwie i to takie same. No ale był również biały tył do narysowania własnej.

    fs04RATka i tabela na statsy to rzeczy specyficzne w Battletechu i nie każdy je lubi. Ale dają się lubić. Zamiast ślęczeć nad kodeksem i jojczyć co jest imba, a co za słabe w stosunku do kosztu punktowego, po prostu rzucić kilka razy 2k6 i do walki. Nawet w Games Workshop chyba doszli do wniosku, że to nie ma żadnego sensu i zaczęli promować scenariusze korzystając z przebogatego uniwersum. A skoro już o tym, w First Strike znalazł się rozdział o największych konfliktach zbrojnych od Czwartej do FedComu, więc można umieścić swój scenariusz gdzieś na osi czasu.
    Podsumowując. Dajemy 6$ za coś, co częściowo już jest w 25th. Bardzo częściowo, ale jednak. Scenariusze nie są może materiałem na pełnometrażowy film, ale dają radę. Zasady tworzenia własnych są w porządku. Warchest odrobinę mnie przerasta (dla graczy z Warszawy: choć zamierzam kontynuować na 100% jak tylko Letho da radę), a tutaj jest prosto, miło i przyjemnie. Niecałe 10 minut i scenariusz gotowy. A jak się coś nie podoba, zawsze można wywalić i wyturlać nowy. Dla game mastera nie mającego ambicji przeprowadzić graczy przez zdobywanie i okupację całej planety rzecz wystarczająca, a nawet więcej: rzecz adekwatna. Ja się skusiłem, bo czeka mnie kilka rozgrywek z nowicjusz(k)ami i chciałbym mieć co odpowiedzieć kiedy spytają „ale dlaczego ja mam grać Spiderem i czy mogę chociaż wziąć Waspa, bo fajniej wygląda?”. Niewyważone kości zawsze mogą się przydać.


  • Perełki z Battlecorps II – Mercenaries 3055

    okłądka mercenaries 3055http://www.battlecorps.com/catalog/prod … ts_id=3091

    NO CASH NO GALAXY!
    You load a 50 ton medium and what do you get? Another day older and deeper in debt…

    Jakoś nie mogę sobie wyobrazić reakcji fanów Battletecha na pierwsze wydanie tego podręcznika. Zapewne amerykańskie sklepy z figurkami miały go dzień po premierze i niby się sprzedawał, ale kolega na okładce wygląda jak nowy antagonista Żołwi Ninja i do ekipy Arnolda z Predatora trochę mu brakuje. Ale nie osądzajmy książki po okładce, zwłaszcza, że poniżej mamy uspokajający napis „Battletech Sourcebook”. Znaczy, że nie pomyliliśmy adresu.

    Początek książki zajmuje pokaźnych rozmiarów przewodnik po jednostce wojskowej. Od Mechów, to najbardziej tyłowego zaplecza w rodzaju służby medycznej, techników, administracji, sztabu, załogi skoczka oraz desantowca. Omówione są też najpopularniejsze typy maszyn służące do kosmicznego transportu. Dotyczy to oczywiście nie tylko najemników, ale muszą oni, jako faktyczni prezesi swojej firmy, mieć większe rozeznanie w temacie od żołnierzy Domów. Każdemu trzeba bowiem płacić, dbać liczebny skład i kondycję personelu. I za to lubię Battletecha, bo w żadnych innym uniwersum SF organizacja jednostki wojskowej i logistyka nie została aż tak zaakcentowana. No bo skąd się biomerc2rą te zastępy Demonów na kolejnych planetach? Jak Orkowie dokonują inwazji? Niby wiadomo, ale nie ma jak tego zagrać. A w Battletechu owszem, można. I to nie tylko jako bitwę na orbicie, ale również od strony sztabowej. Tylko systemy historyczne mogłyby się z tym równać, o ile ktokolwiek by się za nie wziął.

    Mamy też przewodnik po Outrech, czyli bezpiecznej przystani dla najemników. W końcu nie każda jednostka może sobie pozwolić na własne hangary, kwatery, port kosmiczny i inne drobne udogodnienia w rodzaju ambasad wszystkich domów sukcesyjnych. Skupiają się tam najemnicy oraz przedstawiciele potencjalnych klientów. Najemna jednostka może się stamtąd udać w dosłownie każde miejsce Sfery i okolic, bo wszędzie ktoś płaci. Jak wygląda zawarcie kontraktu? Kto jest klientem? Kto załatwia transport? Czy idziemy na front, czy mamy służbę garnizonową? Czy mamy szkolić personel na miejscu, czy może polować na piratów? Czy mamy zmienić wyczerpane wojska Domów na jakiś czas, a jeśli tak to na jak długo? A może potrzebują partyzantów? Na wszystko są odpowiednie tabelki, żeby sobie wylosować kontrakty i ewentualnie wybrać któryś z nich. Nie ma ściemy, że coś sobie „ustalimy”. To w końcu Battletech, nie?

    Mamy nawet zasady zerwania kontraktu, bądź kapitulacji. Inaczej będzie się zachowywał zwycięzca ze Sfery, a inaczej Klaner. Przy odrobinie, powiedzmy, szczęścia można nawet zostać wojownikiem Klanu, co na Outrech zostanie przyjęte z uznaniem, chociaż życie po drugiej stronie wcale nie będzie lekkie.

    merc3Dalej mamy opis „złotej piątki”, czyli Dragonów Wolfa, Szarej Śmierci, Kella, Snordów oraz Black Thorns. Oczywiście na rok 3055. Jedynie opis Dragonów przykuł moją uwagę na dłużej, no bo historia przebogata, ale każda jednostka dostaje solidne +/- 10 stron tekstu, czyli i tak więcej niż nowe „wielofrakcyjne” podręczniki Catalysta. Można sobie poczytać jak zaczynali i zaczerpnąć trochę inspiracji dla własnej roboty. Osobiście nie jestem typowym najemnikiem, wolę regularne wojska. Zwłaszcza klanowe, gdzie dowódca ma, a przynajmniej miał w tamtym okresie, znaczną swobodę działania. Swoboda kończy się jednak w zderzeniu z codziennym funkcjonowaniem jednostki, którą trzeba leczyć, polerować, naprawiać, konserwować i przewozić. Nawet dla fana któregoś z domów opis działania najemnika będzie przydatny, zwłaszcza że od czasu do czasu będzie walczył ramię w ramię z prywaciarzem.

    Ostatni rozdział książki nazywa się Game Information i zawiera zasady budowania oraz utrzymywania jednostki najemników. Wprowadza przy okazji pojęcie Support Point, ale jest to przeliczane zupełnie inaczej niż w systemie Warchest. Mamy tutaj system znacznie mniej abstrakcyjny a ujęto w nim pensje dla personelu, koszty najmowania przeróżnych oddziałów, transportu każdym możliwym rodzajem desantowca, zawieranie oraz przedłużanie kontraktów. Jak często sprzęt się psuje? jak wygląda opieka medyczna w prywatnej jednostce? jak wygląda sprawa cześci? Zasady te zostały bardzo mocno odświeżone w Strategic Operations, ale nie mamy tam tak rozbudowanego aspektu finansowego.

    merc4Czy wolimy przejść się do fabryki, czy zakupić u nieco szemranych dostawców? Nie każdy rodzaj sprzętu, zwłaszcza klanowy salvage, jest dostępny od ręki. Mamy tu też wspomniane wcześniej zasady kontraktów. Z kim, za ile, na ile itd…

    Genialny podręcznik. Mnóstwo uniwersum i, co ważne, odpowiadające temu bogactwu zasady. Obydwie połówki systemu zostały złączne w idealnej mierze. Do szczęścia brakuje tech Redout Mercs, ale to pewnie przy innej okazji.


  • Perełki z Battlecorps I – Objectives

    okładka objectiveSłowo Blake’a dogorywa. Ostatnie jego armie rozpadają się na skutek braków zaopatrzeniowych i odcięcia od Ziemi. Ostateczne pokonanie Blakistów jest kwestią czasu. Po wojnie układ sił oczywiście się zmieni, a przyszłe konflikty będą prowadzone w nowych warunkach. Wbrew pozorom Sfera nie jest jedną wielką kupą gruzów. Przemysł wojskowy wręcz zyskał dzięki technologii wydartej z Comstaru, a że fronty jeszcze nie wygasły, klienci płacą hojnie za dobry towar. Tłuściutkie kompleksy przemysłowe tylko czekają na porządną salwę z AC20 a stoczniom zawieszonym na orbitach przydałaby się wizyta kilku Unionów z obstawą myśliwców aero. Tylko gdzie ich szukać? Nie każda planeta to Zagłębie Ruhry, a wiele z nich omijają nawet piraci.

    Objectives to przewodniki po ośrodkach przemysłu i technologii w Sferze Wewnętrznej. Opisują kluczowe dla frakcji planety i przedsiębiorstwa. Na przykład… hm… które kierunki studiów dominują na Wojskowym Uniwersytecie Buena. Na którym jest kontynencie? Jaki tam jest klimat? Jakie jednostki wojskowe można tam napotkać? Czy mają mechy, czy raczej konwencjonalne jednostki? A jeśli się na to zasadzimy, to jak długo zajmie podróż od punktu skoku do planety? Czy ma księżyce? Czy na planecie są fabryki produkujące mechy, a jeśli tak to jakie? Informacje są bardzo skondensowane i nijak się mają do bogactwa opracowań FASY, ale za to opisują temat kompleksowo. Mając zestaw tych książeczek mamy podkład do kampanii Battletecha jak się patrzy.

    Osobiście uwielbiam czytać o uniwersum. Zwłaszcza jeśli jest to uniwersum Battletecha. Żal mnie bierze, że Objectives to właściwie nazwa planety, podstawowe dane, grawitacja, klimat, zasoby wodne, rozwój lokalnej fauny, populacja, socio-industrial level *, obrońcy, może jakaś większe przedsiębiorstwo sprzedające dla wojska, NASTĘPNY. Do poczytania tu tyle, co nic. Twórcy mieli jednak inne założenia. Postanowili skondensować i podać w zestandaryzowanej formie informacje na temat wszystkich (mniej, lub bardziej) ważnych dla frakcji układów. Erpegowcy nie mają tu czego szukać, raczej są to informacje dla projektowania kampanii, lub luźnego grania na Warchest, żeby master mógł podać graczom co się dzieje w okolicy. Po dokładne informacje na temat planet nadal trzeba zaglądać do Field Manual, albo starusieńkich podręczników FASY.

    Socio-industrial level, czyli wskaźnik zaawansowania społeczo-przemysłowego. Jest to ciekawostka uniwersum, gdyż podaje mechanicznie stopień zaawansowania wszelkiego dostępnego wyposażenia, od mechów do mieczy, jak również dla planet. Każda planeta ma pięć liter od A do F, odpowiadającym z grubsza ocenom wystawianym amerykańskim uczniom. Są to kolejno: poziom zaawansowania technologicznego, uprzemysłowienie, baza surowcowa, produkcja oraz zaplecze rolnicze. Natomiast każdy element wyposażenia mecha, broń ręczna, pancerz, czołg, helikopter, statek kosmiczny, ma swoje oznaczenie literowe odpowiadające poziomowi SI. Możemy więc z grubsza wykoncypować, czy na planecie można zaprawić mecha i załadować amunicję, czy jest raczej z tych do podziwiania krajobrazów, o ile oczywiście atmosfera na to pozwala.

    Książeczki Objectives podają informacje przekrojowo. Każda z nich zawiera kompletne dane na temat miękkiego podbrzusza. Co należy rozwalić, żeby frakcja po prostu przestała działać. Kiedy naprawdę nie cierpisz Steinerów, tego małego ścierwa drani zawszonych, które zgnije pod podeszwą twojego Warhammera (oczywiście unseena), to po prostu bierzesz taki Objective i robisz wjazd.

    Oprócz tych prawie że tabelek dostajemy porcję informacji o sytuacji we frakcji i widokach na przyszłość. Mamy również informację o, na przykład: jak wielkie korporacje zabezpieczają się przed atakiem. Co robią, kiedy regularne wojska opuszczają planetę? Jak się zabezpieczają przez piratami i czy wytrzymają ofensywę wrogich sił? A to ciekawy temat, bo o ile prywatne przedsiębiorstwa na planetach władanych przez Domy mają w tym temacie praktycznie dowolność, to w strefach okupacyjnych jest im trudniej, ale są też mniej narażone na ataki mające na celi je zwyczajnie zniszczyć, czy splądrować.

    Co cieszy w nowych publikacjach to fakt, że nie są to skany, więc nawet w dużej rozdzielczości (i powiększeniu) prezentują się tak jak powinny. Inna sprawa, że jakość złożenia tych pdfów jest marna. Jedynie Acrobat jako tako sobie z nimi radzi. Ilość warstw jakie tam wrzucili robi z procesora patelnię nawet przy przewijaniu stron, a bateria w laptopie wiadomo z gumy nie jest. W warunkach polowych lepiej mieć wydruki. Nie jest to wada tylko Objectives, bo kampanie do Warchesta również mają to samo. Najgorsze pod tym względem są mapki na końcu tych książek. Czytelne, nie powiem, i całkiem informatywne, ale zanim to się załaduje po każdym przeskalowaniu dokumentu… Sytuację poprawia czytelny spis treści, szukajka (wiadomo, PDF) oraz zakładki.

    Wszekie źródła do Battletecha witam z otwartymi ramionami. Zwłaszcza te kosztujące poniżej 10$, bo CGL cenią się jak nie powiem kto gdzie. Stare skany sprzedają za cenę nowych podręczników na Rebelu, co raczej nie wróży wysokiej sprzedaży. Objectives mam dwa: Stainerów i Klany, jestem bowiem zainteresowany frontem na linii klano-steinerowej (co prawda bardziej w latach późno-inwazyjnych oraz Wojny Domowej), więc materiału mam aż za dużo. Jest o czym poczytać i jest napisane Z SENSEM, podane informacje są rzeczywiście przydatne na potrzeby kampanii Warchest.