Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Solaris VII: Wydziedziczeni - Witryna Zapasowa

Expandmenu Shrunk


  • Category Archives Bez kategorii
  • Projekt Full Thrust PL – opis rasy Phalonów

    (INFO: Tekst pochodzi ze strony http://psbwar.blogspot.com. Jest to nieoficjalne przetłumaczenie [przez Brathac'a, Sky'a i PSBorsuka] Fleet Book 2 autorstwa Jon’a Tuffleya, za jego zgodą oczywiście.)


    Jako, że portal Solaris 7 nadal nie żyje, postanowiłem wraz ze Sky’em wrzucać tutaj owoce naszej pracy nad polonizacją zasad do Full Thrust. Jest oczywiście dostępny (jeszcze) podręcznik Portala, jednak nie ma w nim wszystkich zasad (między innymi ras obcych). Część stałych bywalców zna już te materiały, ale dla innych mogą one być pomocne
    Dla formalności – mamy błogosławieństwo Jona z GZG na tłumaczenie i darmową publikację naszych wypocin.
    Na początek przedstawiam Wam opis rasy Phalonów z podręcznika Fleet Book 2 (tłumaczenie Sky Hawk).
    Zapraszam do lektury!

     *   *   *
    Biologia Phalonów jest w wielu miejscach całkiem podobna do ludzkiej.
    Są oddychającymi tlenem istotami opartymi na węglu, aczkolwiek ich idealne warunki klimatyczne są cieplejsze i bardziej wilgotne niż preferowane ludzkie normy to oba gatunki mogą całkiem szczęśliwie przetrwać na wzajemnych światach.Wygląd fizyczny Phalonów jest wyraźnie nie-humanoidalny.
    Są dwunogami o dwustronnej symetrii lecz tu podobieństwo się kończy.
    Każda z ich kończyn ma o jeden staw więcej niż ludzka, ich przysadziste, spodkowate tułowia są pokryte ochronnym egzoszkieletem a ich szerokie, płaskie głowy są zdominowane przez pojedynczą, dużą, trójsoczewkową optykę.

    Phaloni mają trzy płcie – płodne samice i samców (choć różnica może być trudna do oceny dla ludzi) oraz bezpłodną trzecią odmianę która jest o wiele bardziej liczna niż pozostałe dwie i tworzy większość ich sił zbrojnych a także pokaźną część ich przywództwa. Samice są jajorodne, składają od jednego do pięciu jaj. W wielu z ich kultur młode po wykluciu wychowywane są w rozległych jednostkach rodzinnych podobnych do tych spotykanych w wielu ludzkich społeczeństwach.

    Pomimo ich bardzo obcego wyglądu, Phaloni posiadają bardzo podobne do ludzkich procesy myślowe aż do punktu w którym sensowna komunikacja jest relatywnie prosta gdy już pokonano przeszkody w tłumaczeniu.
    Ich mowa jest miękka i sycząca z okazjonalnymi ostrymi dźwiękami klikającymi co może zostać powtórzone przez większość ludzi po pewnej praktyce. Z ich strony, Phaloni sa w stanie używać bardzo sepleniącej i zaakcentowanej formy angielskiego.

    Według ludzkich norm Phaloni wydają się być całkowicie amoralni.
    Jeżeli chcą czegoś, to to wezmą; jeżeli stawi im się jakikolwiek opór, będą używać siły bez najmniejszego wahania – jeżeli to okaże się niepraktyczne, będą negocjować i próbować dostać to czego pragną.
    Wszelkie umowy, porozumienia czy interesy z Phalonami są całkowicie tymczasowe. Wycofają się oni natychmiast ze wszystkiego jeżeli zauważą że równowaga sił się zmieniła. Gdy pyta się ich o te cechę, odpowiedź znaczy mniej więcej „to było wtedy, teraz jest to”.
    Wydają się całkowicie niezdolni do pojmowania dlaczego Ludzkość uważa to za nierozsądne.

    Tymczasowe sojusze z Phalonami są możliwe, w szczególności gdy widzą oni że sytuacja przedstawia wzajemne korzyści, jednakże powinny być zawierane z ogromną ostrożnością. Gdy wspólny wróg zostanie pokonany istnieje duże prawdopodobieństwo że Phaloni zwrócą się na swych dotychczasowych „sojuszników” kiedy poczują że mogą na tym skorzystać.

    Konglomerat Phalonów

    „Phalon” to zangielszczona interpretacja tego jak ta rasa sama siebie nazywa w ich własnym głównym języku, „Phey-lon’a”, który przekłada sie jako „Ludy Światów”.
    Siły kosmiczne Konglomeratu Phalonów znane sa jako „Phey-aaksha-tath’a” (dosłownie „Wielka Flota Ludów”).

    Konglomerat Phalonów jest luźną, mocno zbałkanizowaną federacją indywidualnych światów, włączając w to świat macierzysty (Cho-llon) i wiele osad kolonialnych. Przeróżne światy konglomeratu są zamieszkane przez wiele różnorodnych grup rasowych i plemiennych Phalonów, ale różnice mogą być trudne do zauważenia przez ludzi – ogólna obcość zaciera drobne różnice. W ten sam sposób Phaloni myślą że my ludzie wszyscy wyglądamy tak samo. Istnieje wiele zestawów ustrojów politycznych oraz wierzeń religijnych wśród ludów konglomeratu czym wykazują oni różnorodność prawie tak szeroką jak Ludzkość.

    Normalne relacje wewnątrz społeczeństw Phalońskich są kompleksowe i konkurencyjne, lecz kiedy zagraża im zewnętrzna siła (taka jak konflikt między Kra’Vakami a Ludzkością) staną się oni wybitnie współpracujący, jako że widzą w tym wzajemną korzyść. Wielowiekowe rywalizacje i urazy moga być odłożone na bok, choć nadal nie rozwiązane, na czas trwania kryzysu, tylko żeby wypłynąć ponownie z jeszcze większą ilością pretensji i żalu dodanych do wciąż rosnącej listy czynów i wydarzeń (realnych jak i postrzeganych) które miały miejsce podczas kooperacji.

    Phaloni podróżowali w kosmosie trochę dłużej niż Ludzie czy Kra’Vak ale pomimo to należą do tzw. „młodszych” ras w porównaniu do Sa’Vasku.
    Konglomerat był świadom istnienia Ludzi jak i Kra’Vak i obserwował jak rozszerzają oni swe terytoria aż do spotkania. Przestrzeń Konglomeratu przylega tak do ludzkiej jak i Kra’Vackiej sfery wpływów i Phaloni już  prowadzili kilka mało intensywnych wojen granicznych z Kra’Vakami zanim każda z tych ras nawiązała kontakt z ludźmi.

    Nagła eskalacja Kra’Vacko-Ludzkich wrogości aż do wojny totalnej nieuchronnie wciągnęła Konglomerat do walki, aczkolwiek rezolutnie unikają postawienia się po którejkolwiek ze stron. Jak zawsze u Phalonów ich strona jest ich własną.

    Pierwszy kontakt między Ludzkością a Phalonami miał miejsce w 2191 podczas potyczki samotnego okrętu Phalonów oraz zespołu wydzielonego FSE. Od tego incydentu jednostki Konglomeratu walczyły z flotami ludzi oraz Kra’Vaków wielokrotnie jednakże równocześnie grali rolę „sojuszników” (aczkolwiek tymczasowych i stricte dla własnych celów) po obu stronach konfliktu w innych starciach.

     
    Okręty PhalonówTypy okrętów Phalońskich podzielone są na trzy główne grupy.
    Pierwszą z nich stanowią „Obrońcy” (ekwiwalent ludzkich klas eskortowców), drugą „Wojownicy” (klasy krążowników), oraz trzecią „Wielcy Wojownicy” (okręty głównych klas). Wewnątrz każdej grupy Phaloni zdają się rozróżniać typy tylko po nazwie klasy, niż po opisie. Na przykład Tsaara i Keraph są jednakowo nazywane „Wojownikami” pomimo tego że równają się odpowiednio krążownikowi lekkiemu i krążownikowi liniowemu. Termin „Statek Matka” jest powszechnie używany dla określenia Phalońskiego lotniskowca, choć te okręty także znajdują się w kategorii „Wielkich Wojowników”

    Okręty Phalonów są ślimakowatymi konstrukcjami zbudowanymi z organicznych materiałów. Odmiennie niż w przypadku Sa’Vasku, których okręty są właściwie żywymi stworzeniami, Phaloni wykorzystują zaawansowaną biotechnologię w podobny sposób jak ludzie używają metalu  i plastiku. Okręty Phalonów (czy jakiekolwiek ich inne wyposażenie) produkowane jest z biotechnologicznych komponentów lecz nie są żywymi stworzeniami w żadnym wypadku bardziej niż ludzki okręt skonstruowany ze stopów i polimerów.

    Wewnętrzne przestrzenie dla załogi są na okrętach Phalonów zaokrąglone, wilgotne i dosyć niepokojące dla ludzkich zmysłów.
    Pierwsza ludzka oficer na pokładzie uszkodzonego okrętu Phalonów, kapitan FSE Yvette Delacroix, została zacytowana w mediach jakoby powiedziała: „…teraz wiem jak musiał czuć się Jonasz…”. Zgodnie ze wspomnieniami jednego z Legionowych Marines który jej towarzyszył, to co NA PRAWDĘ powiedziała było „…teraz wiem jak musi się czuć mój ginekolog…”.

    Okręt Phalonów konstruuje się w oparciu o relatywnie słabą strukturę wewnętrzną chronioną z zewnątrz przez utwardzoną „skorupę” złożoną z organicznych i krystalicznych materiałów. Na większych okrętach skorupę tworzy wiele warstw (nawet cztery dla największych klas) i tworzy bardzo efektywną ochronę przeciw nawet uzbrojeniu penetrującemu pancerz, takiemu jak K-Guny Kra’Vaków.

    Najbardziej powszechna broń przeciwokrętowa Phalonów to projektor energii znany jako „Pulser”, który jest pod wieloma względami podobny do standardowych ludzkich broni promieniowych. W przeciwieństwie do ludzkich promieni pulser jest bronią dającą się regulować i może być „nastawiony” na jedną z trzech możliwości: Promień o dużym zasięgu ale małej mocy, krótkiego zasięgu o zabójczo wielkiej mocy lub pośrednią która jest kompromisem pomiędzy tymi dwoma.
    Każda bateria pulserów może być skonfigurowana na jeden z tych długich (L), średnich (M) lub bliskich (C) zasięgów przez dowódcę okrętu. Proces konfiguracji pulserów jest długi i wymaga wyłączenia systemów ofensywnych okrętu; nie można więc przeprowadzać go podczas bitwy i konfiguracja każdego pulsera musi być wybrana przed kontaktem z nieprzyjacielem.

    Drugim głównym uzbrojeniem Phalonów jest Plasma Bolt Launcher (wyrzutnie pocisków plazmowych) zwykle montowany w „głowie” długiej przedniej struktury okrętu (choć niektóre z bardzo dużych klas posiadają dodatkowe wyrzutnie zamontowane w grzbietowych gondolach). Ten system potrafi wystrzelić pocisk stopionej plazmy o różnej mocy, w zależności od rozmiaru wyrzutni, który eksploduje na ustalonej pozycji od strzelającego okrętu rażąc wszystko w zasięgu wybuchu palącą falą rozszerzającej się plazmy i twardego promieniowania. Pola magnetyczne wokół lufy wyrzutni które wystrzeliwują pocisk także pozwalają go „nakierować”, umożliwiając wycelowanie w dowolny punkt w promieniu 180 stopni od kierunku strzelania wyrzutni. Duża ilość energii jakiej wymaga wyrzutnia oznacza że system wymaga znacznego czasu przeładowania.

    Phaloni używają myśliwców w większości ten sam sposób co ludzkie floty a ich myśliwce mają załogi liczące od jednego do trzech Phalonów. Zaobserwowano kilka różnych typów phalońskich myśliwców a najpopularniejszymi są wielozadaniowy Nith (kod UNDIA: PEG), ciężki myśliwiec Tuus (kod UNDIA: PUD) oraz przechwytujący Vaan (kod UNDIA: PAM).

    Zamiast używać wyspecjalizowanych systemów obrony bezpośredniej przeciw atakującym myśliwcom phaloni używają swych głównych baterii pulserów w niskoenergetycznym ale szybkostrzelnym trybie obronnym. W tym trybie są także skuteczne przeciw ludzkim rakietom oraz ich własnym pociskom plazmowym.

    Szczególnym spostrzeżeniem jest to że zaobserwowano start myśliwców TYLKO z phalońskich Statków-Matek. Ludzkie podejście operowania małymi ilościami myśliwców z pokładów drednotów i innych dużych okrętów nie będących lotniskowcami nie znajduje widocznie odwzorowania w doktrynie taktycznej Phalonów.

    Phalońska gotowość do negocjowania z każdym (w szczególności kiedy mają coś do zyskania) oznacza że zaistniało wystarczająco dużo kontaktu werbalnego pomiędzy Ludzkością a Phalonami by obie strony nauczyły się wiele o wzajemnym pisanym oraz mówionym języku.
    Ludzkie siły zbrojne wiedzą więc jak Phaloni nazywają swe klasy okrętów, aczkolwiek nazwy kodowe UNDIA (POGO, PINBACK etc.) nadal są używane do identyfikacji ich okrętów w większości raportów i sytuacji bojowych.

    Phaloni znani są w slangu wojskowym ludzi pod różnymi przezwiskami, „Skorupiaki” to tylko jeden z przykładów odzwierciedlający tak ich ślimakowaty wygląd ich okrętów jak i zewnętrzne skorupy indywidualnych Phalonów.


  • Blood And Glory misja 1 – by Azazel

    Mechawojownikiem (żeby być poprawnym politycznie powinienem był napisać Mechawojowniczką, ale ja nie jestem poprawny politycznie ;) ) którego wyznaczyłem na wschodzącą gwiazdę klanu jest Natasha. Prawdziwy Mechawojownik z krwi i kości, urodzona z żelaznego łona. Znana ze swojego celnego oka i zawziętości. To własnie jej zawziętość sprawiła ze do rytuału inicjacyjnego postanowiła wybrać mecha w barwach klanu jadeitowego sokoła będącego Isorla z jakiegoś dawno zapomnianego starcia. Konstrukcja ta miała już swoje lata a i sama maszyna nosiła wyraźne ślady wielu bitew, jednak jej prawie legendarna reputacja sprawiły ze Natasha nie wahała się ani chwili.

     Ze wspomnień N.

    Tego pamiętnego dnia wyprowadziłam swojego Timber Wolfa na miejsce próby. Nie wiedząc o swych przeciwnikach nic poza typami ich maszyn (autor: czyli nie wiedząc o przeciwnikach kompletnie nic :Dpostanowiłam zdać się na ślepy los i wyzwać na pojedynek pierwszego widocznego przeciwnika.

    „Ja Mechawojownik Natasha wyzywam pilota Canisa na pojedynek. Niech nikt się nie wtrąca”

    Po tych słowach Canis ożył, skoczył do przodu i otworzył ogień z ciężkich laserów, podczas gdy ja zbiegałam ze zbocza góry i podbiegałam pod następną. Jego strzały były wyjątkowo niecelne a cała maszyna podświetliła się na czerwono od ilości wygenerowanej przez nią temperatury. Do dziś zastanawiam się czy ten wojownik był naprawdę tak głupi, że sądził, iż zniszczy mnie jedną salwą? Pilot Canisa nie był zbyt dobrym strzelcem gdyż jego lasery nie sięgnęły mojego pancerza, ja natomiast wprawnym ruchem wyprowadziłam  ognień ze swoich ER PPC wyszarpując płaty pancerza z jego prawej nogi.

     

    Canis może i był kiepskim strzelcem ale nie był głupi, widząc, że na dalekim dystansie nie jest w stanie mnie trafić zaczął go skracać.Aby temu zapobiec wycofałam się do pobliskiego lasu. Ruchomy cel był dla mojego przeciwnika zbyt dużym wyzwaniem. Jego strzały znów chybiły pancerza. Swojego pecha zaczął jednak rekompensować niekonwencjonalnym balansowaniem swej maszyny. W momencie w którym naciskałam spusty moich dział tak aby odstrzelić mu kokpit ten przykucnął lekko przez co dwie wiązki przecięły powietrze tuż ponad moim wrogiem.

     

    Ponowny skok do przodu sprawił, że znalazłam się w bliskim zasięgu jego laserów oraz Ultra Auto Canonów. Skręciłam więc w lewo i dałam pełen gaz wbiegając w głębiej w pobliski las. Jego strzały towarzyszyły mi przez cały bieg odrywając kawałki metalu z różnych lokacji. Nie pozostałam mu dłużna wysyłając w jego stronę dwa promienie PPC oraz dwie wiązki rakiet. Impet uderzenia prawie posłał go na ziemię jednak brak celności mój przeciwnik nadrabiał iście akrobatycznymi rucham.

     

    Dałam się podejść jak dziecko! Moje próby zachowania dystansu sprawiły, że znalazłam się w narożniku pola prób. Szybko zmieniłam kierunek i ruszyłam biegiem przez górę omijając przeciwnika bokiem wymieniając cios za cios. Zatrzymałam się dopiero gdy Canis stał dokładnie w miejscu z którego go wyzwałam.

     Timber wolf zachwiał się od siły uderzenia a wyświetlacz zapalił się czerwono przy centralnej lokacji. Oznaczało to, że nie mam już pancerza i nic nie chroni silnika, żyroskopów i innych wnętrzności mojej maszyny. Zachowując spokój wycelowałam w nadszarpniętą wcześniej prawą nogę i nacisnęłam najpierw pierwszy a pół sekundy później drugi. Pierwszy strzał przebił się  przez pancerz i uszkodził strukturę wewnętrzną. Drugi wszedł przez ten sam otwór i przeciął metalową kość odrywając tym samym nogę od reszty mecha. Mimo usilnych prób i nadludzkich zdolności pilotażu Canis padł na ziemię oznajmiając moje zwycięstwo głuchym uderzeniem.

     

    Ponieważ Sky nie zjawił się na gre poprowadziłem jego wojownika podczas próby i niestety ale nie poszło mi to za dobrze. Skyowa maszyna kompletnie nie przypadła mi do gustu swoim tonażem i mobilnościa (jak się później okazało tylko ja wybrałem sobie maszynę która ważyła mniej niż 80 ton).

     

     

    O ile poczatkowe fazy walki szly mi calkiem niezle udalo mi sie przewrocic przeciwnika przez co dostal kilka obrażeń w głowę o tyle dalsza cześć pojedynku była kompletną masakrą.  Nieświadomy, że bronie których używa przeciwnik nie maja minimalnego zasięgu skróciłem dystans do minimalnego (gdyby nie zasady honoru zaczął bym go kopać!). Gdy już odkryłem swój błąd nie miałem możliwości zwiększenia dystansu ze względu na mala mobilność i zbyt częste przegrywanie inicjatywy.

     

    Konsekwencją tego był otrzymywany co turę ciężki łomot! Dalsza część pojedynku to juz kompletna tragedia. Najpierw zacina się ultra auto canon a za chwilę  Brathac odstrzeliwuje mój lewy bok. Wraz z nim tracę lewą rękę na której było dwie trzecie mojego uzbrojenia. Do samego końca starałem się trafić w głowę przeciwnika gdyż był to jedyny możliwy sposób na wygraną ale niestety nie udało mi się to. Nie wszystkim wojownikom dane jest pilotować mecha.  Może jeśli sky wykaże się odwagą pilotując jakiś pojazd będzie miał możliwość podjąć próbę zdobycia rangi Mechawojownika jeszcze raz.

     

    Podczas gry pobrałem aplikację której używał Bratchac BT Dice Roller. Przyznaję, że zabija ona trochę klimat gry planszowej jednak zdecydowanie przyśpiesza rozgrywkę co Battletechowi wychodzi bardzo na zdrowie!